Trudno mi w to uwierzyc ale za kolem podbiegunowym bylem ponad dwa miesiace. Gdy w polowie lipca przybylem na Lofoty bylo piekne lato i dzien polarny, teraz jest juz porzadna jesien a noc wydluza sie o 2godziny/tydzien. 20ego pazdiernika bedzie juz noc polarna. Dlatego postanowilem ruszyc na poludnie. Sezon turystyczny sie juz dawno skonczyl, temperatury coraz nizsze wiec i z lapaniem stopa coraz gorzej idzie. Jednak bez problemu dojechalem w dwa dni z Lofotow do Trondheim. Dwa lata temu gdy przybylem do tego miasta, po 10 minutach mialem juz nocleg. Tym razem – tak samo! Co prawda wiedzialem gdzie go szukac ale pewny niczego nie bylem. Trafilem na plebanie jedynego kosciola katolickiego w miescie. Jak tylko zapukalem ksiadz Alpio z Filipin od razu zaprosil mnie do srodka zanim jeszcze zdazylem powiedziec czego tu szukam. Bez zadnych problemow zaoferowal mi pokoj. Nastepnego dnia (w niedziele) poznalem ksiedza z Polski, polska emigracje, Filipinczykow, Wietnamczykow i goscia z Erytrei, ktory zachowywal sie jakby co dopiero z dzungli wyskoczyl. Sa ludzie – sa kontakty – jest wesolo.
A wczoraj byl dzien wyjatkowy – moje pierwsze urodziny poza Polska. Bylo skromnie ale przyjemnie…

Dzięki za sprawozdanie :)
Dla mniej obeznanych z Google Mapami wspomnę, że Trondheim jest w centralnej częśći Norwegii ;)
U nas powoli zimno doskwiera (dzień 10-15 stopni) a co dopiero w Skandynawii. Trzymaj się ciepło :)
PS: Gratuluję tak szybkiego znalezienia noclegu, przydałyby sie zawody :)
Dwa lata temu Trondheim bylo dla mnie polnoca. Teraz wiem ze z polnoca wlasciwie ma niewiele wspolnego bo jest to pojecie bardzo wzgledne.
Trondheim to wlasciwie najdalej na polnoc wysunieta czesc poludniowej Norwegii. Centralna czesc znajduje sie dokladnie pomiedzy Trondheim a Bodø.
Ja też ostatnio w Trondheim miałem szczęście, ale nie wiedziałem o tym kościele:) Niesamowite, że jesteś tam tak długo, ach te studenckie czasy:) jak dla mnie nie wrócą…
Tak coś nie dajesz znaku życia … Nadal w Norwegii jesteś, czy jak?