Na szczycie Skandynawii
7.07.10
Po zejsciu z Besseggen jeszcze tego samego dnia pojechalem na drugi koniec Parku Narodowego Jotunheimen – do Juvalshytta. Nie zdobylem najwyzszego szczytu Rondane więc postanowilem chociaz zdobyc najwyzszy szczyt Norwegii i Skandynawii. Kilka kilometrow przed Lom zatrzymal sie Albert. Dunczyk z Wysp Owczych, ktory prawie cale zycie spedzil w Norwegii. Dostal 3 dni urlopu. Zamiast siedziec na kanapie i ogladac TV postanowil przyjechac do Jotunheimen i zdobyc kolejne dwutysieczniki. Dwutysiecznikow w Norwegii jest ponad 300 (!!), on ma zamiar zdobyc je wszystkie (ma juz zaliczone kilkanascie). Ja chcialem zdobyc Galdhøpiggen, Albert chcial zaliczyc Jotunheimen od poludnia ale ze jechal sam to postanowil ze mi potowarzyszy i razem zdobedziemy szczyt Skandynawii.
Droga do Juvalshytty to najwyzej polozona droga asfaltowa w Norwegii. Jadac po niej ma sie wrazenie jak by sie juz bylo na gorami. Różnica pomiędzy drogą nr 55 skąd zaczyna się podjazd jest ogromna. Na dole temperatura 20 stopni, na górze, 1700 mnpm już tylko 3 stopnie, do tego wieje niesamowicie, jest naprawdę zimno. Mimo wszystko rozbijam namiot (nocleg w schronisku: 250zł). Śpiwór Fjord Nansen Hamar spisał się dobrze w takich warunkach – nie zmarzłem, ale ciepło też mi nie było (czyli zgodnie z oczekiwaniami).
Następnego dnia o 10:00 zbiórka. Na Galdhøpiggen można wyruszyć samemu ale jest to trochę niebepiecne. Przez ponad 800m szlak prowadzi przez lodowiec pokryty śniegiem. Bez zabezpieczeń można wpaść w jedną z dziur i jedyne co nam pozostanie to wołanie „help”, o ile będziemy mogli jeszcze krzyczeć… Dlatego lepiej wyruszyć ze zorganizowaną wyprawą, przypiętym do liny ze wszystkimi. Początkowo kazdy idzie osobno, dopiero po około 40 minutach następuje przerwa i wszyscy przypinają się do liny. Idąc po czyichś śladach nie możemy być pewni pewnego gruntu. Jedna osoba stanie, druga też ale trzecia może już się zapaść pół metra. Śnieg bywa zdradziecki. Na szczęście podcas tej wyprawy żadnych wypadków nie było.
Mniej wiecej pół godziny przed szcytem odpinamy się od liny i wchodzimy po kamieniach i śniegu na luzie. Pogoda dopisuje. Nie jest mgliście ale słonecznie też nie. Czasami słońce wychodzi zza chmur, wtedy robi się nawet ciepło ale mimo tego trzeba być ciepło ubranym ze względu na bardzo chłodne powietrze. Mamy do wyboru albo się spocic albo przeziębić. Mimo braku „drogi dojazdowej” nawet na takiej górze na szczycie znajduje się chatka. Możemy w niej nabyć certyfikat zdobycia Galdhøpiggen za 50 NOK.
Galdhøpiggen to nie jest wysoka góra, zaledwie 34m niższa niż Rysy. Myślę, że może zdobyć ją każdy średnio doświadczony piechór. Nie jest to też na pewno najbardziej widowiskowa góra w Jotunheimen, jednak sam fakt że jest ona najwyższa, przyciąga sporo turystów, nawet w baaardzo młodym wieku.










Pytanko czy w zwykłych górskim butkach można śmiało iść (lipiec) czy potrzebne są raki??
Jeśli są to buty za kostkę to można. Raki są zbędne.
dzieki:)
Witaj,
a jak się podłączyć do takiej grupy?
Normalnie można do jakiejś wycieczki?
Wybieramy się w sierpniu i mam zgryz co zrobić z tym lodowcem…
Grupa wyrusza codziennie o godzinie 10:00. Oplata za dolaczenie do grupy to 175 NOK ale nikt biletow nie sprawdza. Jak jestes sprytnym Polakiem to wbijesz sie do grupy za darmo :).
Super!! Wielkie dzięki :) informacja bezcenna :D
Pozdrawiam i serdeczności.