Na Paśmie Otrytu w Bieszczadach, znajduje się studencka Chatka Socjologa. Schronisko o 35-letniej tradycji. Przemierzając tamten szlak miałem okazję zatrzymać się w chatce na jedną noc. Jak to w takich miejscach bywa, szybko zintegrowałem się z tamtejszymi mieszkańcami. Po części byli to członkowie Klubu Otryckiego. I tak się złożyło, że pokazali mi ich rytuał picia wódki. Na szczęście to co piliśmy to czysta wódka nie była (mam wódkowstręt) a wiśniówka. A dokładniej, czereśniówka domowej roboty w butelce po wiśniówce…
Zacząć trzeba od tego, że wódki nie pije się w kielonku, tylko w bańce. W bańce dlatego, żeby nie można było jej odstawić – musi być cały czas w ruchu. Pierwsza osoba przed wypiciem, „szuka” kolejnej osoby, której poleje, słowami: „W twoje dłonie perswaduję”, a ta osoba odpowiada: „Bynajmniej nie jest mi to obojętne” co jest jednoznaczne z przyjęciem kolejki. Osoba pierwsza wypija kolejkę, nalewa następną i podaje ją wywołanej osobie. I tak dalej do dna butelki… Kiedy zawartość butelki się skończy, osobnik na którego trafiła akurat kolejka ma tzw. „skocza”, co nie oznacza nic innego jak tylko to, że musi skoczyć po następną wódkę :-). Jeśli nie ma, to do najbliższego sklepu z monopolem jest godzina drogi…
A więc, w Twoje dłonie…

Najnowsze komentarze