17 sierpnia 2007 - Z Białegostoku wyruszyłem o 8 rano. Przed 10 byłem już w Augustowie. Pierwsze co się rzuca w oczy w tym mieście to TIRy. Może to już wszyscy wiedzą ale tam naprawdę jeździ ich masa, w żadnym mieście przez jakie przejeżdżałem nie było ich aż tylu. Na szczęście w części turystycznej miasta jest spokój. Ogólnie okolice bardzo ładne, jezioro Necko, Kanał Augustowski, Puszcza Augustowska, no i dolina Rospudy, którą chciałem zobaczyć ale się nie udało :/. Pogoda była pochmurno-deszczowa a dojazdu żadnego, trzeba by iść z 8 km. No trudno, kiedyś jeszcze na pewno tam wrócę. Po zwiedzeniu miasta pojechałem PKSem do Olecka a stamtąd stopem do Giżycka. Giżycko to kolejne turystyczne a za razem ostatnie miasto w mojej podróży. Pierwsze co zwiedziłem to oczywiście Twierdza Boyen. Trochę się zawiodłem muszę przyznać, myślałem że będzie większa a to tylko jakieś mury przysypane ziemią i porośnięte trawą. Samo miasto bardzo przyjemne, dużo turystów ale nie jest zatłoczone. Nie wielu widziałem plażowiczów, ludzie tu głównie przyjeżdżają popływać na łódkach, których jest od groma. Przez miasto przechodzi Kanał Łuczański łączący jezioro Niegocin z Kisajno, nad którym znajduje się najstarszy (i chyba jedyny?) w Europie most obrotowy. Niedaleko tego mostu znalazłem nocleg w całkiem przyjemnym domku.
18 sierpnia 2007 – Dziś ostatni dzień. Cel – Gdańsk. Z Giżycka pierwszym stopem dojechałem zaledwie do pobliskiej wioski Wikaski. Stamtąd za to złapałem okazję aż do Olsztyna z przystankiem w Mrągowie. Korzystając z okazji zwiedziłem trochę miasto i muszę przyznać, że to kolejne miłe miejsce na wypoczynek. Ale niestety trzeba ruszać w drogę… Z Olsztyna ruszyłem w stronę Morąga i tej trasy całkowicie nie polecam! Lepiej jechać do Ostródy i stamtąd w stronę Elbląga – dużo lepsza droga, samochodów więcej i prawdopodobnie szybciej. Jednak bez większych problemów dojechałem do Morąga ale tam stałem prawie godzinę zanim coś złapałem. Po raz pierwszy musiałem odmówić (i to dwa razy!) skorzystania z podwózki z powodu takiego, że nie jechali tam gdzie chciałem. Ale jak już się udało to dojechałem aż do Nowego Dworu Gdańskiego. Tam złapałem najszybszego stopa w całej podróży. Zatrzymał się po około 20 sekundach! I oczywiście dojechałem nim do Gdańska :-).
Tak zakończyłem dwu-tygodniowy voyage po Polsce autostopem. Dziękuję wszystkim, którzy mnie podwieźli, których spotkałem na trasie, którzy uraczyli mnie swoją gościnnością oraz tym co pomogli mi w taki czy inny sposób przetrwać trudne i kłopotliwe chwile.
Pozdrawiam wszystkich i zapewniam, że to nie koniec moich podróży autostopem :-)

Najnowsze komentarze